A teraz tak na wstępie. JA NIE POTRAFIĘ PISAĆ OPOWIADAŃ. *Kłania się.* Dziękuję, dziękuję. Przepraszam, że takie krótkie. TT" A notkę dedykuję kochanej Ruki-san! <333 Która aktualnie ma randkę z geografią. (*)
Pisane przy: Yami, yami! *_*
~
Nikt nie otwierał. Cisza, nic nie słyszałem. Czyżby coś się stało? Krew się we mnie zagotowała. Ogarnął mnie niepokój. Zacząłem się pocić, jak to niektórzy ludzie już mają. Z trudem wygrzebałem z kieszeni spodni mały, srebrny klucz, zapasowy do domu Rukiego. Dał mi go kiedyś na "czarną godzinę". Otworzyłem powoli drzwi.~
Ciemność.
Wszedłem do środka mrugając szybko. Wypuściłem powietrze z ust, nawet nie zauważyłem, że je wstrzymywałem. Zamknąłem za sobą drzwi, które niestety skrzypiały, skrzywiłem się. Okropny odgłos.
- R-Ruki? - Powiedziałem głośno. Tak bardzo bolało mnie to, że nikt się nie odzywał. W głowie miałem same najgorsze scenariusze. Zrobiłem krok mając nadzieję, że chłopak po prostu śpi.
Tylko śpi...
Kolejny krok. W tej samej chwili z sypialni cichy, histeryczny śmiech Takanoriego. Od razu skojarzyło mi się to z hieną. Powoli, jakbym znajdował się na miejscu zbrodni. Nie minęła chwila, a stanąłem w drzwiach do sypialni. To co tam zobaczył wprawiło mnie w osłupienie. Co... on robi? Zaparło mi dech w piersiach, czyżby naprawdę aż tak bardzo mnie nie lubił? A może to, co innego? Mężczyzna uśmiechnął się dwuznacznie, wulgarnie w moją stronę i puf! To się działo dla mnie za szybko, o wiele za szybko. Serce prawie nie wyskoczyło mi z piersi. Przez chwilę stałem tak wpatrując się w białe ciało, prawie tak samo, jak pościel. Lepka, bordowa ciecz zdążyła pokryć już wszystko dookoła niego. Minęła niemal tylko sekunda, a stało się tyle rzeczy.
Boli.
Co to za uczucie?
Tak, kocham go.
Czy, to znaczy...
Już go nie będzie?!
Upadłem na kolana i położyłem ręce na twarzy zamykając oczy. Sparaliżowany oblizałem nerwowo wargę.
Zadzwonić po policję - czy nie?
Minął rok, okrągły rok. Ruki, wiesz, że tęsknię? Tak bardzo mi ciebie brakuje, chcę móc cię objąć, przytulić, pocałować, zaśpiewać kołysankę. Kocham cię, uwielbiam i nigdy nie przestanę. Nigdy, zrozum to. Rzuciłem na grób chryzantemy. Śliczne kwiatki, naprawdę do ciebie pasują. Nachyliłem się i odłożyłem znicz, uwielbiałem wpatrywać się w ogień, uspokajało mnie to. Chociaż jakby pomyśleć, to na przykład taki Reita po dłuższym wpatrywaniu się w niego musi do toalety. ( ...XD Chciałam zbudować smutną atmosferę, ale coś nie wyszło. - od autorki ) Westchnąłem. Zawiał wiatr, zimno, no tak. Przecież mamy grudzień, ponownie nabrałem powietrza do ust. Usłyszałem to w tej samej chwili, kiedy miałem zamiar odejść. Może mi się tylko zdawało, ale byłem bardzo szczęśliwy. Kiedy pomyślałem o tym, że wreszcie czas zapomnieć o ukochanym przyjacielu. O najważniejszym człowieku w moim życiu. O Rukim. Otworzyłem szerzej oczy i przełknąłem głośno ślinę. Jednak po chwili uśmiechnąłem się ciepło, a po policzku spłynęła jedna, samotna łza.
Tylko śpi...
Kolejny krok. W tej samej chwili z sypialni cichy, histeryczny śmiech Takanoriego. Od razu skojarzyło mi się to z hieną. Powoli, jakbym znajdował się na miejscu zbrodni. Nie minęła chwila, a stanąłem w drzwiach do sypialni. To co tam zobaczył wprawiło mnie w osłupienie. Co... on robi? Zaparło mi dech w piersiach, czyżby naprawdę aż tak bardzo mnie nie lubił? A może to, co innego? Mężczyzna uśmiechnął się dwuznacznie, wulgarnie w moją stronę i puf! To się działo dla mnie za szybko, o wiele za szybko. Serce prawie nie wyskoczyło mi z piersi. Przez chwilę stałem tak wpatrując się w białe ciało, prawie tak samo, jak pościel. Lepka, bordowa ciecz zdążyła pokryć już wszystko dookoła niego. Minęła niemal tylko sekunda, a stało się tyle rzeczy.
Boli.
Co to za uczucie?
Tak, kocham go.
Czy, to znaczy...
Już go nie będzie?!
Upadłem na kolana i położyłem ręce na twarzy zamykając oczy. Sparaliżowany oblizałem nerwowo wargę.
Zadzwonić po policję - czy nie?
Minął rok, okrągły rok. Ruki, wiesz, że tęsknię? Tak bardzo mi ciebie brakuje, chcę móc cię objąć, przytulić, pocałować, zaśpiewać kołysankę. Kocham cię, uwielbiam i nigdy nie przestanę. Nigdy, zrozum to. Rzuciłem na grób chryzantemy. Śliczne kwiatki, naprawdę do ciebie pasują. Nachyliłem się i odłożyłem znicz, uwielbiałem wpatrywać się w ogień, uspokajało mnie to. Chociaż jakby pomyśleć, to na przykład taki Reita po dłuższym wpatrywaniu się w niego musi do toalety. ( ...XD Chciałam zbudować smutną atmosferę, ale coś nie wyszło. - od autorki ) Westchnąłem. Zawiał wiatr, zimno, no tak. Przecież mamy grudzień, ponownie nabrałem powietrza do ust. Usłyszałem to w tej samej chwili, kiedy miałem zamiar odejść. Może mi się tylko zdawało, ale byłem bardzo szczęśliwy. Kiedy pomyślałem o tym, że wreszcie czas zapomnieć o ukochanym przyjacielu. O najważniejszym człowieku w moim życiu. O Rukim. Otworzyłem szerzej oczy i przełknąłem głośno ślinę. Jednak po chwili uśmiechnąłem się ciepło, a po policzku spłynęła jedna, samotna łza.
Kocham cię, Aoi.
To jest.... Piękne *-*. Aż mi się płakać chce :c. A mnie jest akurat trudno doprowadzić do płaczu ^^.
OdpowiedzUsuńDziękuje za dedyk <33 !
UMIESZ PISAĆ ! Nie denerwuj mnie nawet ! c:
SERIO CHCE CI SIĘ PŁAKAĆ, DZIEWOJO? O-O
UsuńNo już jestem cicha i wiesz... miej tą wenę. Chcę poczytać. >-<
Chciało.. Już nie chce XD. Ale chciało :c.
UsuńJuż, już ><'' Pisze rozdział ''cosia''